Grupa: Użytkownik
Posty: 20
#466092
Od: 2010-2-21
|
Depresja, czy jest chorobą? Wielu z Was zapewne uważa, ze depresja to nie choroba, a jedynie nieprawidłowe myślenie…. Wielu ludzi właśnie wychodzi z takiego założenia, które jest błędne, ale jakże powszechne. Społeczeństwo jest niedoinformowane, myślą, że depresja to choroba tylko duszy, polegająca na nieodpowiednim podejściu do życia. Wiele też osób uważa, że osoby obdarzone skłonnościami depresyjnymi są nieudacznikami życiowymi, nieprzystosowanymi do życia w dzisiejszym świecie. Jeśli Ty czytelniku, nie jesteś biegły w tym temacie, na pewno bliskie są Twojemu myśleniu te stwierdzenia przytoczone powyżej. Jeśli jednak czytałeś o tej chorobie, jeśli wiesz choć trochę, jesteś świadomy, że to jest przekleństwo człowieczeństwa. Depresja czy rozważana jako oddzielna choroba, czy jako część innych zaburzeń takich jak zaburzenia odżywiania czy też schizofrenii odgrywa ważną rolę w ludzkim życiu. Grono z Was na pewno zna, przeżyło lub miało styczność z depresją sezonową. Nie jest to jednak najgorsza z możliwych „wersji” tej choroby. Jeśli zlekceważymy przeciwnika, przegramy bitwę. Ja – zupełnie inna podczas depresji, zupełnie inna bez niej. Taka JEST PRAWDA. Moje „ja” wygląda zupełnie inaczej podczas remisji, a zupełnie inaczej podczas epizodu depresji. Jako przykład mogę podać chociażby podejście do takich zwykłych, codziennych spraw, jak załatwienie sprawy np. w urzędzie. W czasie depresji uważam, że sobie nie poradzę, że ktoś musi mi pomóc, ale gdy mam remisję sprawa wygląda inaczej: jestem pełna wiary w siebie, pełna motywacji do działania i zdeterminowana, aby osiągnąć to, co chcę. To daje skutek. Ludzie to widzą, starają się pomóc, ale widząc przestraszoną kobietę, bez wiary w siebie i bez siły przebicia z tłumu, to nie pomogą. Tak jest w wielu innych sprawach, w całym życiu, nie tylko w urzędach, które posłużyły mi jako przykład. Widać tu różnicę, ogromną różnicę pomiędzy „ja” depresyjnym i „ja” remisyjnym. Mam nadzieję, że przedstawiłam sprawę tak, abyście zrozumieli drodzy czytelnicy jak najlepiej. Jeśli zlekceważymy przeciwnika, będzie nam się gorzej żyło, będziemy przemęczeni, bez chęci do życia, zupełny brak motywacji, brak siły przebicia. Czy chcemy tak żyć? Czyż nie marzymy o osiągnięciu szczęścia w życiu? Pozostawiam Was z tym pytaniem i ze wskazaniem kierunku – pomocy możemy szukać u lekarza, choćby na początek rodzinnego, którego każdy z nas od czasu do czasu odwiedza. |