Posty: 20 #466095
|
Dziś depresja jest zjawiskiem bardzo częstym. Dotyka ludzi w różnym wieku - począwszy od gimnazjalistów, a skończywszy na ludziach w wieku emerytalnym. To choroba, którą można wyleczyć. Często zdarza się, że jej przebieg bywa niezauważony, taka sytuacja kończy się zwykle tragicznie. Często nie zdajemy sobie sprawy z własnej kondycji psychicznej. Jesteśmy zbyt zabiegani i zestresowani, żeby o tym myśleć. Nie zauważamy, bądź nie chcemy zauważać, pierwszych symptomów choroby u swoich bliskich, a to bywa zgubne. Zwłaszcza w przypadku dzieci, których rodzice niczego nie podejrzewają, podczas gdy ich potomkowie zwyczajnie nie radzą sobie z problemami. Czym jest depresja? -ogólnie? czy ogóle można to nazwać ogólnie?
W najprostszych słowach można ją określić jako zaburzenie psychiczne objawiające się przygnębieniem, bezsennością i ogólnym otępieniem. Można powiedzieć, że może wziąć się "z niczego", ponieważ każdy powód (problemy w pracy lub domu) jest „dobry”, żeby w nią popaść.
Emocje takie jak smutek i przygnębienie pojawiają się w życiu każdego człowieka i nie sposób ich uniknąć. Nie zawsze ich pojawienie się musi oznaczać początki depresji. Jednak, gdy stan obniżonego nastroju utrzymuje się przez kilka tygodni, można już mówić o zaburzeniu zwanym depresją. Właśnie tym dla mnie jest depresja.. Oczy zdawały się przeszywać przedmioty. Jakby chciały dać wyraz, czy protest dla rzeczy.
Oddech nieregularnie unosił ciało, zastygał gdzieś między Przełykiem a sercem. Popijany śliną wpadał do brzucha.
Ręce nie układały geometrycznych kształtów, bezwiednie Opadały na fizycznej powłoce.
Umysł nie stymulował czynności. Percepcja patrzyła Przez własne kreacje.
Dusza aktywnie potęgowała smutek i tęsknotę za Trudnym, dalekim, zakazanym.
Jedynym punktem ostrości stawał się odblask Dziury wszechświata, który zatrzymywał W kadrach zdziwione oblicze. Wielki, ciężki kamień ciąży mi na barkach każdego dnia Wciąż idę z nim pod stromą, prostą, niekończącą się drogę Ciężar przygniata moje myśli, moją chęć do życia Czekam, może znajdę siły gdzieś z najgłębszej cząstki mojego jestestwa I wstanę, wyprostuję się, a później z wielką dumą go zrzucę I znów poczuję, że życie to najpiękniejszy dar Ale teraz wciąż mam go na sobie i życie coraz mniej cieszy...
Myślę sobie, że depresja nie może mnie pokonać i nigdy nie pokona, to ja jestem silniejsza to ja dam rade a ona przegra....bo ona jest słaba wbrew pozorom.. bardzo słaba.. To pozory-udaje , że ma jeszcze siłę wałczyć ze mną, ale upada tak jak Ja i nikt nie podaje jej dłoni.. mi też nikt...nikt i ja tez nie podam, bo nie chcę z nią żyć i nie będę.. niech zostanie gdzieś daleko.. gdzieś gdzie ktoś ją przygarnie , ale nie JA...tym razem to nie będę JA....bo jestem silniejsza... Każdego ranka zastanawiam się jak długo jeszcze mam się przed nią bronić , a ona zastanawia się kiedy Ja odpuszczę.. ale nie doczeka się mojej porażki.. bo kiedy upadnę to już nie wstanę.... Jak dobrze zobaczyć znów słońce idąc brzegiem plaży. Życie ma tyle pięknych odcieni, tyle tajemnic i ogromne pokłady nadziei. Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę zmagała się sama ze sobą, odstawiona przez innych i przez samego Boga gdzieś na bocznicę życiaMam wrażenie, że jestem jak zniszczone przez różne kataklizmy drzewo, które nie potrafi już wydawać żadnych owoców, tylko stoi i schnie, czekając na drwala... Mimo wszystko wiosna jak zawsze napawa mnie optymizmem, nadzieją, że może już niedługo wszystko się zmieni i będę mogła rozkoszować się życiem w taki sposób jaki chciałabym. Ta bardzo brakuje mi ludzi teraz, ludzi mi bliskich , serdecznych, kochanych. Ale nic to, życie toczy się dalej swoim torem i najważniejsze to walczyć ze złem, które chce niszczyć jego piękno... za: zaburzenia.pl |